A A A

Enji na Facebooku Enji na YouTube Kontakt z Enji

Przetłumacz na / Translate to

Opinie pacjentów

pononalem_nowotworNazywam się Alan Waller, mam 27 lat, ważę 76 kg i mieszkam w Nowym Orleanie.

Uwielbiam podróżować i odkrywać nowe aspekty życia. Dziś cieszę się z każdej chwili, którą niesie życie. Sześć lat temu zmarła moja mama, ojca nie znałem.  Gdy tylko zdołałem się jakoś pozbierać kolejny cios przeszył moje serce - zachorowałem na nowotwór.

Dowiedziałem się o tym przez przypadek. Startowałem do szkoły policyjnej i podczas rekrutacji musiałem przejść dokładne badania. Czułem się pełen energii, widziałem już moją wymarzoną przyszłość – mundur i ciekawą służbę.

Lekarze wykryli zmiany nowotworowe na moim przełyku i delikatnie dali mi do zrozumienia, że zostało mi już tylko kilka tygodni „normalnego” życia, później czeka mnie bardzo bolesny… okres. Załamałem się, przecież od dziecka ćwiczyłem, nigdy nawet nie paliłem papierosów, nie piłem, dbałem o zdrowe odżywianie.

Gdy usiłowałem stawić jakoś czoła sytuacji, walczyć o swoje życie, moja narzeczona mnie zostawiła, nigdy w życiu nie czułem się tak brutalnie ukarany. Nie wiedziałem tylko za co życie mnie karze. Zaczynałem odczuwać pieczenie w gardle podczas przełykania, czasami po prostu zaczynałem się dusić.

kolo_ratunkoweCzy mieliście kiedyś poczucie bezsilności, którego ceną jest zdrowie, a może nawet życie? To uczucie bardzo dobrze poznał pan Józef, który przez wiele lat zmagał się z niezidentyfikowaną przez wielu lekarzy chorobą.

Pan Józef Knapik z Tarnowa jest rolnikiem, ma 61 lat, życie napisało dla niego scenariusz piękny, aczkolwiek smutny. Od młodych lat pracował on w 25 hektarowym gospodarstwie swego ojca. Był, jak to mówią „gospodarzem pełną gębą” – pasieka 150 pni pszczół, osiem sztuk bydła, uprawa zbóż, buraków cukrowych, rzepaku i fasoli. Los chciał, że pan Józef pozostał kawalerem. Przez wszystkie te lata ciężkiej pracy sam musiał opiekować się chorą na reumatyzm nóg matką. Ojciec zmarł w wieku 36 lat, gdy Józef miał 10 lat, a jego brat 3. Zdrowie dopisywało panu Józefowi, aż do momentu gdy przeszedł na rentę strukturalną.

sodipodi„Nie dotykaj mnie mamo, boli!” – moje dziecko płakało wniebogłosy i nie pozwalało mi się dotknąć. Serce matki pękało z bólu i bezsilności, ale nie mogłam nic zrobić…

Może zacznę od początku. Gdy urodził się Maciuś byliśmy z mężem w siódmym niebie. Nasz długo wyczekiwany potomek, kochany synek w końcu przyszedł na świat. Byłam z siebie dumna, bobas ważył 4,2 kg i był największym dzieckiem na porodówce. „To będzie wielki przystojniak gdy dorośnie” – mówiły do mnie pielęgniarki. Tak, z każdym dniem widziałam jak mój synek rośnie i staję się oraz bardziej uroczy.

Nigdy nie miałam z nim problemów, od niemowlaka chował się zdrowo, mało płakał i grzecznie przesypiał noce. Koleżanki dziwiły się, że przesypiam spokojnie całą noc mając w domu bobasa. Ale taki był mój Maciuś, że ze świeczką szukaj drugiego takiego dziecka.

Ta sielanka trwała trzy lata, bo wtedy właśnie pojawiły się kłopoty. Wróciłam wcześniej z pracy i zastałam nianię z termometrem przy łóżku mojego synka. „Miałam do Pani dzwonić, Maciek koło 12 dostał wysokiej gorączki, wymiotował a teraz narzeka na ból brzuszka”.

bukietNa łysienie plackowate zachorowałam, gdy miałam 7 lat...

Pamiętam jak bardzo cieszyłam się, że za rok pójdę do pierwszej komuni, mama zrobi mi loki i założę taki sam piękny wianuszek, jak miała moja kuzynka.

Początkowe objawy masowego wypadania włosów i późniejsze wyłysienie były dla mnie tragedią. Rodzice wozili mnie do najlepszych specjalistów, byli załamani moim stanem i swoją bezsilnością.

Od czasu gdy zachorowałam, aż do 18 roku życia przyjęłam tony leków i spędziłam wiele dni w szpitalu.

Później zaakceptowałam to co się ze mną dzieje, peruka stała się moim nieodłącznym kompanem i zaprzestałam leczenia. Minęły niespełna dwa lata i choroba znów postąpiła, przesunęła się na całe ciało. To wielki ból być „odmieńcem”.

Mój chłopak podsunął mi adres mongolskiej lekarz, która założyła niedawno gabinet w Warszawie. Jej specjalizacją była jednak medycyna naturalna. Przyznam, że z wielkim wahaniem i powątpiewaniem, lecz zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę.

rolnik_ikonaCzy zdajecie sobie sprawę jak ciężko muszą pracować rolnicy, aby ludzie na świecie mieli zapewnione pożywienie?

Dzięki ich pasji, pracy w pocie czoła oraz wiedzy na temat uprawy roślin miliony ludzi może zakosztować smaku fasoli, chleba, kukurydzy, ziemniaków oraz innych wartościowych produktów.

Przedstawimy Wam dziś historię rolnika, który miłość do gospodarstwa przepłacił zdrowiem. Gdyby nie pomoc doktor Enkhjargal Dovchin, choroba zabrałaby panu Stanisławowi wielką radość i namiętność, którą pielęgnuje od lat młodzieńczych...

Państwo Stanisław i Jadwiga Kwiatkowscy prowadzą pod Grójcem własne gospodarstwo rolne. Oboje kochają przyrodę i od wielu lat zajmują się m.in. uprawą drzewek ozdobnych, hodowlą bydła oraz drobiu. Pracy jest dużo, a wszystkie obowiązki spadają na ich ręce, ponieważ dwie córki opuściły już rodzinne gniazdo.

Każdego dnia wstają przed świtem, aby nakarmić zwierzęta: krowy, konie, króliki i gęsi, a potem pielęgnować sadzonki.

Clipping__Picture__alternativeWychowałam się na wsi, to tam zaraziłam się miłością do koni. Dostojne, piękne i wierne - ta miłość zmieniła moje życie.

Mój ojciec miał stadninę koni, od dziecka widziałam jak rosną, jak należy się nimi zajmować, ile wdzięku i przyjaźni dają człowiekowi w zamian. Na początku pomagałam tacie w stajni, a on przyuczał mnie jak należy się obchodzić z końmi. Marzyłam, że jak dorosnę to życie moje będzie się kręcić właśnie wokół nich.

I nadszedł ten wspaniały dzień, moje czternaste urodziny. I nie chodziło tu o samo święto, lecz o pewną obietnicę, która tego dnia miała się spełnić. Tata obiecał mi kilka lat temu, że wkrótce dostanę swojego pierwszego źrebaka. Tak się też stało, Berta - nasza najdorodniejsza klacz oźrebiła się dokładnie w dniu moich urodzin. Hektor stał się od tej chwili moim źrebakiem. Rósł i dojrzewał razem ze mną, karmiłam go, czyściłam i biegałam z nim po łące. To naprawdę wspaniałe uczucie móc obserwować jak rozwija się nowe życie, jak rośnie, uczy się i zaprzyjaźnia z człowiekiem.

mama_aniaBudda powiedział kiedyś, że problem życia i śmierci sam w sobie jest problemem świadomości. Żyje się w pełni tylko wtedy, gdy jest się w stanie pełnej świadomości.

Po urodzeniu drugiego dziecka byłam potwornie zmęczona życiem. Poród z powikłaniami solidnie podciął moje zdrowie i psychikę. Ania urodziła się przez cesarskie cięcie, jak to mówią w ostatniej chwili, bo jeszcze kilka minut i dziecko by się zadusiło. Byłam osłabiona jeszcze długo po porodzie. Gdy wróciłam do domu wszytsko spadło na moją głowę, mąż w pracy - Ania miała tylko mnie.

A ja czułam się coraz gorzej, zamiast przybywać mi energi to ubywało i chodziłam coraz słabsza. Chudłam w oczach. Nawet nie sądziłam, że po porodzie zacznie się taki koszmar. Nie raz mój bobas płakał, a ja nie miałam siły wziąść go na ręce. W przeciągu trzech tygodni schudłam 28 kilogramów i miałam za sobą mnóstwo prywatnych wizyt lekarskich. Nikt nie wiedział co mi konkretnie dolega.

notatnikDrodzy Państwo, postanowiłem opisać moją historię, bo wierzę, że doświadczenia którymi obdarzyło mnie życie mogą pomóc wielu z Was.

Przyszedł taki etap w moim życiu, że wir pracy wciągnął mnie do tego stopnia, że niemalże otarłem się o zawał. Papierosy, szybkie tempo oraz nieustanne zmęczenie całego organizmu były moim codziennym kompanem. Kariera i pieniądze stanowiły mój życiowy cel, a to wszystko robiłem dla rodziny, przynajmniej tak wtedy myślałem.

Taki styl życia obiera wielu młodych ludzi, szkoda że potrzeba dopiero by życie nami potrząsnęło, żeby się ocknąć, tak jak to było w moim przypadku. Cztery intensywne lata na maksymalnych obrotach przyniosły owoce - zostałem zastępcą kierownika w mojej firmie, wspaniała kariera ale jakim kosztem.

Z bardzo nadwerężonym układem krwionośnym i pokarmowym znalazłem się w szpitalu. Miałem 34 lata i bardzo wysokie ryzyko zawału. Dostałem leki na nadciśnienie, cholesterol i diabli wiedzą na co jeszcze, które należy brać …do końca życia. To sytuacja w moim życiu dała mi dużo do myślenia. Gonimy za czymś nierealnym, a zapominamy że przecież trzeba jeszcze żyć.

e-book download

Przyjęcia Mława i Chełm

Cennik akupunktury - zobacz



Copyright © 2019 Medycyna tybetańska, akupunktura, ziołolecznictwo, medycyna chińska - lek. Enkhjargal Dovchin. Wszelkie prawa zastrzeżone.