header bg ziola
Enji na Facebooku Enji na YouTube Kontakt z Enji
Deutsch (DE-CH-AT)MongolianEnglish (United Kingdom)

Sklep internetowy

leki_wschodu_naenji

Logowanie



Newsletter



Wiadomosc HTML?

SONDA

Czy jesteś za ograniczeniem dostępu do ziół i preparatów ziołowych?
 

Osób online

onlineNaszą witrynę przegląda teraz 28 gości 

Rozmowa z panią profesor Enkhjargal Dovchin o ziołach, medycynie chińskiej i medycynie tybetańsko-mongolskiej

Wpisany przez Gazeta Polska | poniedziałek, 01 listopada 2010 20:13    PDF Drukuj Email

dr_enji_drzewkoWywiad  z prof. Enji przeprowadzony w dniu

1 października 2010 r

Z roku na roku wzrasta zainteresowanie niekonwencjonalnymi, zwłaszcza dalekowschodnimi metodami leczenia.

Chińscy lekarze uważani są niemal za cudotwórców leczących choroby, wobec których współczesna medycy­na jest bezsilna.

 

Czym różni się medycyna chińska od naszej, tzw. za­chodniej?

W ogóle, aby zacząć odpowiadać na jakiekolwiek pytanie muszę wyjaśnić państwu różnicę pomiędzy poszczególnymi medycynami tradycyjnymi, w tym w szczególności różnice między medycyną chińską, medycyną tybetańską, medycyną mongolską oraz medycyną indyjską, czyli ayurwedą.  Jak same nazwy wskazują każda z tych medycyn pochodzi z określonego regionu, a więc medycyna chińska z Chin, medycyna mongolska z Mongolii itp. Każdy z tych systemów medycznych był kształtowany przez lata np.: w przypadku medycyny tradycyjnej chińskiej jest to historia sięgająca 5 tyś lat wstecz – to wszystko daje jednoznaczne przesłanki, że ten sposób leczenia przetrwał przez długi czas i służył ludziom, a więc był skuteczny i bezpieczny.

 

Wrócę do pytania. Generalnie medycyna chińska postrzega problem choroby u pacjenta, jako całość powiązanych ze sobą symptomów. W medycynie konwencjonalnej podejście jest bardziej objawowe.  Lekarz medycyny tradycyjnej postrzega chorobę każdego pacjenta indywidualnie. Zdaniem lekarzy tradycyjnych każdy pacjent choruje inaczej, a symptomy choroby mogą być wywołane przez inne przyczyny, tak, więc i leczenie zastosowane też powinno być odmienne.  Oznacza to, że lekarz np. chiński leczy każdego pacjenta inaczej, a w medycynie akademickiej według powszechnie ustanowionych standardów.

sinseh

 

Jak wygląda diagnozowanie w medycynie chińskiej?

Chiński lekarz rozpoczyna badanie od rozmowy, na pod­stawie której ocenia chorego. Bada jego puls, ogląda skórę (np. wilgotna czy sucha), oczy (m.in. zwraca uwagę na prze­barwienia, zmętnienia, czy są zmrużone czy szeroko otwar­te). Określa charakter pacjen­ta: flegmatyk, choleryk, melancholik itp. To bardzo waż­ne dla wyboru metody lecze­nia. Współczesna genetyka potwierdza zależność stoso­wanych leków od usposobie­nia chorego - ten sam na jed­nego działa szybko a na inne­go wolno, może wywołać ob­jawy uczuleniowe lub nie przynosić żadnych efektów te­rapeutycznych. Zanim padnie pytanie: co panu/pani dolega Chińczyk zapyta pacjenta co jada, jakie potrawy preferuje, a jakich nie lubi. Dopiero po ze­braniu tych informacji stawia diagnozę i przepisuje indywi­dualnie przygotowywany ze­staw leków, przy czym w 90% są to zioła lub preparaty z nich otrzymane. Lekarz medycyny tradycyjnej podczas diagnozy patrzy też szczegółowo na oczy. Wielu lekarzy wschodu wykształciło doskonale umiejętność odczytywania chorób z tęczówki oka. W Europie tą metodę nazwano irydologią i jest to metoda wspomagająca diagnozę. Kolejnymi aspektami diagnozy jest badanie języka, uszu i oczywiście badanie pulsu i tętna z czego słyną np. lekarze pochodzenia mongolskiego.  Żaden lekarz medycyny konwencjonalnej nie jest w stanie tak dużo powiedzieć na temat chorego podczas pierwszego spotkania jak lekarz tradycyjnej medycyny mongolskiej. Czy wiedzą państwo, że na podstawie normalnego badania pulsu można wyróżnić aż 80 jego rodzajów z czego dobry lekarz jest w stanie rozpoznać jakieś 50-60 aspektów i na ich podstawie powiedzieć jakie choroby przeszedł pacjent od urodzenia do dnia dzisiejszego.

gdfg

 

Jak polskie środowisko lekarskie odnosi się do praktyk lekarzy chińskich w Polsce?

Trzeba pamiętać, że lekarze chińscy, mongolscy czy indyjscy to też lekarze, a więc osoby wykształcone na akademiach medycznych w krajach swojego pochodzenia. Lekarz tradycyjnej medycyny to osoba, która ukończyła normalne 6 letnie studia medyczne oraz później studiowała jeszcze podyplomowo kierunek „medycyna naturalna”. Dodam, że za moich czasów jedynie najlepsi lekarze z kierunku dostawali możliwość studiowania tego kierunku. Bycie lekarzem medycyny naturalnej jest wielkim obciążeniem łączenia wiedzy medycyny akademickiej z wiedzą medycyny tradycyjnej i wyborem najlepszego skutecznego dla pacjenta postępowania leczniczego.

 

Dlaczego lekarze tybetańscy nie są dla pani do końca lekarzami?

Ja bym tak nie sformułowała tego pytania ale skoro już pani zapytała. Wiedza medycyny tybetańskiej, a w szczególności jej forma tradycyjna to tysiące lat badań i obserwacji głównie substancji roślinnych i zwierzęcych i ich wpływu na organizm człowieka. Przez lata powstało w tym czasie szereg bardzo skutecznych mieszanek zielarskich. Leczą masę dolegliwości i są bardzo skuteczne o czym przekonało się już tysiące ludzi również i w Polsce – niestety poza mieszankami zielarskimi wiedza z zakresu medycyny tybetańskiej nie rozwinęła się za bardzo z powodów znanych nam wszystkim (chodzi o wpływ Chin). Gdzie więc rozwijała się wiedza medyczna Tybetańczyków? Otóż odesłałabym panią do książki Marka Kalmusa, słynnego podróżnika i znawcy Tybetu bo nie chciałabym nic pokręcić aby nie wprowadzić nikogo w błąd. Chodzi o to, że medycyna tybetańska od chwili represji chińskich praktycznie się nie rozwija. Wszelkie postępy z zakresy tej medycyny rozwijają się na emigracji w Indiach i zaliczyć je można do medycyny indyjskiej. Rozumiem więc, że poza receptami leków z Tybetu medycyna tybetańska się nie rozwinęła? Nie tak też nie jest. Chodzi o to, że składy preparatów tradycyjnej medycyny tybetańskiej przetrwały i są obecnie rozpowszechniane przez inne systemy medycyn tradycyjnych takich jak medycyna chińska, mongolska, indyjska czy amazońska. Sprowadza się to do tego, że preparaty ziołowe Tradycyjnej Medycyny Tybetańskiej produkowane są w innych krajach niż Tybet np.: w Chinach, Mongolii i Indiach. Niedawno rząd Mongolski zatwierdził ustawę, która ma gwarantować składy preparatów medycyny mongolskiej wykorzystujące składy recepturowe medycyny tybetańskiej. Dzieje się tak bowiem preparaty zielarskie nie objęte są żadnym prawem patentowym, tak więc każdy znając skład ilościowy poszczególnych substancji zawartych w mieszankach  zielarskich, może je produkować i sprzedawać.

 

Czy leki Tradycyjnej Medycyny Chińskiej są zawsze przygotowywane indywidualnie pod pacjenta?

Niekoniecznie, mogą to być również gotowe zestawy zwa­ne potocznie chińskimi lekami - takie jak znany również u nas Ginjal, stosowany w leczeniu kamicy nerkowej czy Qian Iie tong m.in. zmniejszający obrzęk prostaty i zapobiegający powstaniu raka tego gruczołu. Leki chińskie, nawet gotowe, stanowią tajemnicę lekarza lub konkretnej kliniki. Zastosowane zgodnie z zaleceniem lekarza nie dają skutków niepożąda­nych i są skuteczne. Gdyby by­ło inaczej lekarz straciłby pa­cjentów, poza tym groziłaby mu nieuchronna odpowiedzial­ność sądowa. Tutaj chciałabym jeszcze dodać, że Tradycyjna Medycyna Chińska nie zdradza swoich składów recepturowych i stanowi to tajemnicę zakładów produkcyjnych. Jest tak dlatego, że te preparaty nie objęte są prawem patentowym, a więc każdy bezkarnie znając skład zamieszczony na etykiecie mógłby sobie coś takiego zamówić np. w Polsce – oto cała prawda na ten temat.

 

 

lijiang9Pani doktor, skoro leki medycyny chińskiej są takie skuteczne, to dlaczego ich nie importujemy?

Niestety największym problemem jest prawo farmaceutyczne. Chroni ono jedynie wewnętrznych producentów leków, przed napływem konkurencyjnych towarów z za granicy. Oto w prawie polskim napisane jest, że produkt ma przejść rygorystyczne badania i uzyskać atest na sprzedaż. W przypadku preparatów medycyny chińskiej jest to praktycznie niemożliwe. Przykładowy lek chemiczny zawiera od 1 do maksymalnie 5 składników syntetycznych. Leki ziołowe zawierają od 1 do nawet 120 składników pochodzenia naturalnego. Standardy farmaceutyczne tworzy się dla leków chemicznych, a nie leków roślinnych naturalnych. Dąży się do standaryzowania leków tradycyjnych pod leki chemiczne co jest niewykonalne. Rejestracja leku chemicznego to około 200 tyś dolarów za składnik – 1 składnik. Co w przypadku gdy mamy ich 20? Myślę, że właściwie problem wyjaśniłam.

 

 

Czy Rząd Chiński nie może poprzeć lekarzy swoich w walce o ich prawa w Polsce?

Zespół Medycyna Tybetańsko-Mongolska wielokrotnie pisał do Ambasady Chińskiej w Polsce na temat prześladowań lekarzy medycyny chińskiej o tzw. „nagonkach medialnych”. W odpowiedzi dostaliśmy zawiadomienie, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin zajęło się już tą sprawą. Mimo to, żadne konkretne zmiany się nie wydarzyły, a lekarze medycyny tradycyjnej nie wiedzą czy mogą leczyć ludzi czy nie.

 

 

Wszyscy mówią, że zioła chińskie są bezpieczne, a jak jest naprawdę?

Tak samo jak leki i zioła mają swoje wskazania i przeciwwskazania. Przedawkowanie leków ziołowych wiąże się na ogół z mniejszymi problemami niż leków chemicznych, sztucznie wytworzonych. Zioła też mają dłużą datę przydatności do spożycia niż leki. W odpowiedzi na pani pytanie. TAK – leki chińskie i zioła są bezpieczne pod warunkiem ordynowania ich przez osoby znające ich właściwości w tym wypadku lekarzy chińskich.

 

 

Czy leczenie ziołami chińskimi można stosować na własną rękę?

To tak samo jakby mnie pani zapytała czy leczyć lekami chemicznymi można na własną rękę. Można ale trzeba mieć wiedzę do tego, a tutaj wchodzi już lekarz i jego przygotowanie zawodowe. W przypadku leków chińskich odradzam każdemu stosowanie ich na własną rękę. Każde takie działanie powinno odbywać się z uprzednią konsultacją lekarską w cztery oczy, a nie na odległość jak to często bywa.

 

 

Jest pani z pochodzenia Mongołką, skąd więc takie zainteresowanie medycyną chińską?

Tak, to prawda urodziłam się w Mongolii i jestem z tego dumna. Kocham mój kraj i jestem mu wdzięczna, że miałam możliwość się wykształcić i mieć możliwość przyjazdu do Polski. Od przeszło 10 lat Polska to mój drugi dom. Tutaj żyję z córką i zięciem.
Każdy lekarz medycyny mongolskiej w czasie studiów poznaje też aspekty medycyny chińskiej. Ja z uwagi na to, że mój ojciec był szanowanym politykiem, miałam możliwość wyjazdy na staże do China – tam też poznałam akupunkturę i masaż chiński. Od tego czasu zaczęło się też moje zainteresowanie ziołolecznictwem chińskim – TCM.

health_dr_enji

 

Czy każdy lekarz medycyny chińskiej zna akupunkturę?

Oczywiście, że nie. Nauka systemy medycznego jakim jest akupunktura zajmuje najmniej 5 lat. Niemożliwym jest opanowanie wszystkich jej aspektów w krótszym czasie. Uniwersytety Medyczne w Chinach np.: słynna Pekińska Szkoła Wyższa Naturalnych Metod Leczniczych, na której miałam zaszczyt się uczyć szkoli studentów z zakresu akupunktury podstawowej i zaawansowanej. Nie wszystkie jednak uniwersytety medyczne uczą akupunktury. W Chinach jest to wiedza powszechna, ale mimo to nie wszędzie wykładana. Sprawa wygląda inaczej w Mongolii. Mój kraj postawił i zainwestował duże fundusze w medycynę tradycyjną. Tym samym Medyczna Szkołą Wyższa u Ułan Bator jest jedną z najlepszych i poważanych na całym świecie. Tam też uczą najlepsi wykładowycy akupunktury i medycyny konwencjonalnej na świecie. Wydładowcami są głównie profesorowie i doktorzy z Chin, Mongolii, Rosjii ale i USA. Sprawa wygląda jednak inczej w przypadku medycyny tybetańskiej - tutaj jak już wcześniej wspomniałam od pewnego czasu ta medycyna się nie rozwija w Tybecie. Istnieją w prawdzie szkoły i akademie medyczne w Indiach ale ich poziom nie jest zadowalający i nie uczą tak dobrze akupunktury - z tego też powodu większość lekarzy tradycyjnej medycyny tybetańskiej nie zna akupunkury lub boi się ją stosować.

Acupuncture-Points-and-Meridians-Diagram

 

Na koniec już ostatnie pytanie. Jakie jest pani zdanie na temat innych lekarzy mongolskich w Polsce?

To wybitni specjaliści i specjalistki, lekarze i lekarki medycyny mongolskiej – jeżeli trafi pani kiedykolwiek do nich to będzie pani w dobrych rękach. Na pewno pani nie zaszkodzą. W Polsce utarło się wiele niemiłych powiedzeń na temat narodu mongolskiego- są oczywiście nieprawdziwe i można powiedzieć głęboko rasistowskie. Przykrym też jest, że to właśnie na mnie i na moich rodaków wycelowane były niesłuszne nagonki medialne przed wprowadzeniem tzw. wytycznych kodeksu żywnościowego. Dużo by tutaj mówić na ten temat ale chyba każdy widzi jaki jest i dokąd zmierza ten świat.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Komentarze 

 
+1 #14 Kinga 2011-03-01 18:15
Strasznie fajny artykuł. Rzeczywiście napisany z głową.

Od lat leczę się u pani profesor i dzięki temu pozostaję zdrowy i w dobrej kondycji zarówno fizycznej jak i psychicznej.

Kinga
Cytować
 
 
+2 #13 pacjentka dr enji 2011-01-31 09:46
Wywiad od serca. Brawo :lol: . Podejrzewam gdyby farmacja wiedziała, ile ludzi zawdzięcza dobre zdrowie technikom podobnym do prof. Enji to by spadła z krzesła i wyniosła się na marsa.

pozdrawiam lekarzy medycyny tradycyjnej
Cytować
 
 
+4 #12 Admin12 2011-01-08 23:08
Zioła Dalekiego Wschodu takie jak mieszanki ziołowe pochodzenia mongolskiego, chińskiego, tybetańskiego czy indyjskiego można wyhodować też i w Polsce. Niestety właściwości farmakologiczne tych roślin będą inne mimo tego, że w klasyfikacji jest to ta sama roślina. Dzieje się tak, gdyż klimat w którym przyszło im rosnąć i ziemia w której dojrzewały ma inne właściwości są inne niż te np. pochodzące z Mongolii ( czyste powietrze, czysta woda, czysta, nieskażona gleba ). Substancje czynne pochodzące z roślin wyhodowanych na Wschodzie bogatsze są w substancje czynne. Ma to pozytywny wpływ na organizm ludzki i tym samy leczy skuteczniej dolegliwości pacjenta.

pozdrawiamy
Zespół MT
Cytować
 
 
+4 #11 Kinia 2011-01-08 09:39
Chciałam zapytać,czy zioła naturalnie rosnące w krajach Dalekiego wschodu są również uprawiane gdzieś w Polsce?
Cytować
 
 
+4 #10 Ala 2010-12-06 15:10
szkoda że przepisy w sprawie sprowadzania preparatów do Polski są tak bardzo restrykcyjne :/ medycynę naturalną powinno się wspomagać a nie utrudniać dostęp do niej ;/
Cytować
 
 
+4 #9 Marcelina 2010-11-29 09:29
tak jak pani powiedziała :) medycyna chińska to już 5 tysięcy lat doświadczeń :) skoro te metody i wiedza potrafiły przetrwać tyle czasu to muszą być skuteczne :) dlatego sama tak mocno wierzę w taki sposób leczenia i ogólnego dbania o zdrowie :)
Cytować
 
 
+5 #8 Marcinek 2010-11-23 10:45
interesujące wypowiedzi. nie sądziłem że nauka samej sztuki akupunktury trwa aż 5 lat! dowiedziałem się kilku na prawdę ciekawych rzeczy po przeczytaniu tego wywiadu. dziękuję za jego umieszczenie.
Cytować
 
 
+5 #7 Ewa 2010-11-22 17:59
wciągający tekst :) kilka faktów mnie bardzo zaskoczyło. mam nadzieję że na tej stronie pojawią się jeszcze takie wywiady :)
Cytować
 
 
+5 #6 Sławomir 2010-11-18 09:12
nie wiedziałem że lekarz medycyny naturalnej najpierw musi ukończyć konwencjonalne studia medyczne. teraz rozumiem że nie mogą być to przypadkowe osoby. po tym artykule zaczynam bardziej przychylnie patrzeć na medycynę naturalną :)
Cytować
 
 
+5 #5 Malwina 2010-11-15 20:00
bardzo ciekawy wywiad :) przeczytałam cały i aż szkoda że już się skończył. można się z niego dowiedzieć bardzo wielu rzeczy na temat medycyny naturalnej itp :) warto przeczytać :)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Copyright © 2012 Medycyna tybetańska, akupunktura, ziołolecznictwo, medycyna chińska - lek. Enkhjargal Dovchin. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie enji.pl.